Rodzic też człowiek!

Pod koniec kwietnia na blogu BlogOjciec.pl ukazał się świetny, doskonały tekst pt. Już nie biję dzieci. Autor napisał w nim, że tytuł

ma pokazać innym rodzicom, że nie są sami. Niemal każdy miał chwilę słabości. Chwilę w której złość aż kipiała. W której czuł się bezradny. Nie mówię, że należy od razu stworzyć grupy wsparcia. Należy jednak wyjść z cienia i rozmawiać. Pokazać, że to się zdarza i że trzeba się temu przeciwstawić. Należy nauczyć się kontroli nad emocjami. Szukajmy odpowiedzi, edukujmy się.

Piękny jest ten artykuł. Bardzo się ucieszyłam, gdy go przeczytałam, polecałam na facebookowej stronie kampanii i z niecierpliwością czekałam na kolejne teksty autora. Przedwczoraj się doczekałam – niestety nie tego, na co liczyłam. Nowy artykuł o przemocy wobec dzieci, opublikowany na BlogOjciec.pl, nie podoba mi się wcale. Sam tytuł Dajesz klapsa, bo jesteś nieudacznikiem (!) zniechęca do dalszej lektury. Pierwsze zdania:

Nie masz pojęcia o wychowaniu dzieci. Całą wiedzę którą masz, czerpiesz od swoich rodziców, którzy też zbyt wiele o wychowaniu nie wiedzieli. Nie dokształcasz się w tym zakresie, bo i po co? Wydaje Ci się, że wiesz już wszystko, a w rzeczywistości dalej zachowujesz się jak bezmózgi neandertalczyk, od którego wziąłeś swojego zachowanie.

są jak uderzenia.

Upodlony na wstępie adresat tekstu, zwolennik klapsów – o ile w ogóle postanowi czytać dalej (w co bardzo wątpię) – dowie się, że jest „słabym”, „leniwym”, „głupim”, „gównianym rodzicem”, „bezmózgim Yeti” i „osobą dorosłą z wyraźnymi brakami umysłowymi”. Czy dotrą do niego jakiekolwiek argumenty przytaczane przez autora pomiędzy inwektywami i postanowi rozważyć swoje stanowisko? Nie sądzę. A nawet jeśli – jak przekonywał autor bloga w rozmowie ze mną – „na niektórych zwolenników przemocy podziała taka właśnie forma”, to czy w celu wstrząśnięcia tymi „niektórymi” można ubliżać wszystkim, atakować ich w tak agresywny sposób, mieszać z błotem? Według mnie – nie.

O przemocy wobec dzieci trzeba mówić dużo, głośno i dosadnie, ale nie – promując przy okazji przemoc werbalną, którą przesiąknięty jest cały ten tekst. Nie można zachęcać do okazywania szacunku dzieciom, gardząc dorosłymi. Równie przykry jak przemoc słowna i pogarda jest fakt, że w pierwszy tekście, opublikowanym zaledwie kilka tygodni temu, autor obiecywał rodzicom wsparcie, chciał „pokazać, że nie są sami”, że da się zrezygnować z przemocy i on jest tego doskonałym przykładem. Nowy artykuł nadszarpnął to, co zaczął budować. Wyobrażam sobie rodzica dającego klapsy, który po przeczytaniu pierwszego wpisu oczekiwał na kolejne, z informacjami, jak radzić sobie z emocjami, jak uczyć się samokontroli czy po prostu – z odrobiną wsparcia. Rodzica, który zamiast tego, czego oczekiwał i potrzebuje, dostał w twarz, a ponadto dowiedział się, że autor wcale nie jest taki wytrwały i cierpliwy, jakim wcześniej mógł się wydawać. Zniechęcił się bowiem do łagodnego, sensownego, wspierającego działania już po jednym tekście. Jednym!

Czy to – oraz fakt, że sam w przeszłości dawał dzieciom klapsy – czyni z niego „gównianego rodzica”? Nie! Każdy z nas popełnia błędy, a „dobrych rodziców od złych odróżnia nie to, że ci pierwsi nie popełniają błędów, lecz co z tymi błędami robią”.

Anna Golus
7 czerwca 2014

FacebookTwitterBlipGoogle+WykopTumblrPrintEmailPodziel się