Klaps jest błędem, nie porażką

Bardzo często można spotkać się z opinią, że klaps jest porażką. Według mnie jednak uderzenie dziecka jest błędem, ale nie – porażką. Dlaczego?

Bo wychowywanie dzieci nie jest walką – nie ma w nim miejsca ani na porażki, ani na zwycięstwa. Wychowywanie dzieci nie jest wojną – nie ma przeciwników ani wrogów. Wychowywanie nie jest grą – nie ma przegranych ani zwycięzców.

Jest miejsce na błędy i wszyscy je popełniamy: ci z nas, którym zdarza się podnieść rękę na dziecko, i ci, którzy nigdy nie go uderzyli. Każdy rodzic – co do jednego i bez żadnych wyjątków – popełnia błędy. Jednak nie każdy potrafi przyznać się do tego przed samym sobą i przed własnym dzieckiem.

Nie potrafimy przyznać się do błędu przed dzieckiem, bo obawiamy się utraty autorytetu – myślimy, że w oczach dziecka jesteśmy nieomylnymi, idealnymi rodzicami i nie chcemy tracić tej aureoli niemalże świętości. A przed samymi sobą nie umiemy przyznać się do błędu, bo…
w ogóle nie dajemy sobie prawa do popełniania błędów!

W naszym kraju panuje nieznośny stereotyp idealnego rodzica (a zwłaszcza – idealnej
„Matki-Polki”), od niedawna wspierany dodatkowo epatującą z reklam i mass-mediów wizją idealnego, przeszczęśliwego rodzicielstwa.

Chęć bycia idealnym rodzicem jest tak silna, że my sami – popełniający błędy rodzice – wolimy uznać swoje zachowanie za porażkę, a nie: zwykły, ludzki błąd.

Musimy dać sobie prawo do popełniania błędów, bo błędy można naprawić i więcej ich nie popełniać. A co można zrobić z porażką? Można co najwyżej otrząsnąć się po niej i dalej grać czy walczyć. O co? Z kim? Przeciw komu?

Klaps nie jest „porażką”. Rodzice, którym zdarzyło się lub zdarza dać dziecku klapsa, nie są „przegranymi”, a ci, którzy nie biją, nie są „wygranymi”. Bo dziecko nie jest wrogiem, przeciwnikiem ani pionkiem w grze pt. „Wychowywanie”.

 

Anna Golus

FacebookTwitterBlipGoogle+WykopTumblrPrintEmailPodziel się