„Mądra miłość”, czyli lanie w siedmiu krokach

Po przeczytaniu i opisaniu poradników Fugate’a, Smalleya i Pearlów wiedziałam, czego spodziewać się po „Mądrej miłości” Betty Chase – książce zgłoszonej do prokuratury przez Fundację KidProtect.pl. I choć na samą myśl o zapoznawaniu się z treścią kolejnej instrukcji bicia dzieci robiło mi się słabo, postanowiłam przeczytać również tę książkę i na potrzeby akcji „Zdejmijmy instrukcje bicia dzieci z półek księgarni” opublikować kilka fragmentów. Same cytaty, żadnej analizy i próby zrozumienia.

Ponieważ jednak autorka tego poradnika – w przeciwieństwie do wyżej wymienionych autorów – zaleca bicie dzieci ręką, a nie rózgą ani żadnym współczesnym jej odpowiednikiem, czyli robienie tego, co według 69% Polaków jest słuszne i dobre, warto przyjrzeć się bliżej „Mądrej miłości”.

Sam tytuł poradnika zachęca zresztą do głębszej analizy. Od tytułu zatem zacznijmy. Od oryginalnego tytułu – „Discipline them, love them”. Polski wydawca – Vocatio – nazywając książkę „Mądrą miłością”, na samym wstępie ukrył przed czytelnikami połowę prawdy o poradniku. „Mądra miłość”… to brzmi zachęcająco. Zachęcający jest również opis publikacji:

Jeśli pragniemy zobaczyć w życiu naszych dzieci piękne owoce wychowawcze, sami musimy być aktywni i nieustannie podejmować właściwe działania. Gdy dzieci będą mieć świadomość, że rodzice nie są bierni, że zawsze reagują na ich zachowania i zawsze czynią to, co zapowiedzieli, poprawianie będzie potrzebne znacznie rzadziej.

„Poprawianie”! Nikt, kto nie czytał tych poradników, nie domyśliłby się, co naprawdę oznacza to sformułowanie. Otóż według autorki „poprawianie” to jeden z trzech poziomów karcenia. Poziom trzeci. Pierwszym poziomem karcenia – które nie ma nic wspólnego z karaniem – jest „instrukcja”. Drugim – „trening”. Co ciekawe, w myśl metody wychowawczej Betty Chase najwyraźniej całe wychowywanie dziecka jest jednym wielkim karceniem – na poziomie drugim bowiem znajdują się również nagrody.

Chase jest przeciwna karaniu dzieci. Wyraźnie rozróżnia karcenie od karania, a to, co większość z nas określa mianem „kary”, ona nazywa właśnie „poprawianiem”. Wymienia kilka metod poprawiania i każdej z nich poświęca osobny rozdział. Cały rozdział dziewiąty poświęcony jest sprawianiu lania i dzieli się na 4 podrozdziały:

I. Co Biblia mówi na temat lania?
II. Zasady do zapamiętania
III. Stosowanie lania jako metoda uczenia dyscypliny
IV. Zadanie dla ciebie i twojej rodziny

Przyjrzyjmy się im po kolei.
I. Co Biblia mówi na temat lania?
Wiemy, co Biblia mówi na temat lania. Wiemy też, co mówi na temat kamienowania nieposłusznych dzieci. Betty Chase cytuje jednak oczywiście wyłącznie fragmenty poświęcone rózdze (a nie – kamienowaniu krnąbrnych synów). Co ciekawe, choć odwołuje się do biblijnej rózgi, nie zaleca jej stosowania. Pearlowie, Smalley czy Fugate uważają, że bić dzieci należy wyłącznie rózgą czy jej współczesnym substytutem, bo taka jest wola boska, a Betty Chase – również odwołując się do boskich nakazów, radzi bić dzieci ręką.

II. Zasady do zapamiętania
Mogłoby się wydawać, że sprawienie lania to prosta sprawa – ot, bierzesz dziecko i lejesz po tyłku. Nie według Betty Chase. Autorka „Mądrej miłości” wymienia aż 5 zasad do zapamiętania:

1. Nigdy nie sprawiaj lania w gniewie, gdy nie panujesz nad sobą. Jest to bardzo niebezpieczne.

A lanie na zimno, choć burzy poczucie bezpieczeństwa dziecka, jest bardzo „bezpieczne”.

2. Zasadniczo sprawianie lania można wykorzystywać w stosunku do małego dziecka w wieku przedszkolnym, ewentualnie w pierwszych latach szkoły podstawowej, do 8-11 lat. Nigdy nie należy sprawiać lania nastolatkowi.

Dlaczego nie? Przecież nastolatki bardzo często są krnąbrne, nieposłuszne, zbuntowane i na każdym kroku sprzeciwiają się woli rodziców. Chyba nie dlatego, że nastolatek jest silny i może oddać? Hm, pani Betty?

3. Stosuj lanie, gdy dziecko otwarcie sprzeciwia się twojej władzy. Gdy mówisz dziecku, aby przyszło do ciebie, a ono od ciebie ucieka, jest to jawny bunt.

Rozbrykane dwulatki muszą być lane bez przerwy?

4. Nie obawiaj się lania, gdy w danym momencie jest to najlepsza metoda, jaką możesz zastosować, lecz nie wykorzystuj jej w przypadku każdego złego zachowania. Istnieje jeszcze kilka innych metod poprawiania. W każdej sytuacji z rozwagą wybieraj sposób korygowania zachowania dziecka.

Rodzicu, nie obawiaj się! Nie masz czego – tobie nic się nie stanie, nikt cię nie zbije, nie będziesz czuł bólu, wściekłości i upokorzenia.

5. Lanie to cała procedura. Nie chodzi o to, aby wyciągnąć rękę i uderzyć dziecko – w takim postępowaniu nie ma szacunku. Zabierz dziecko na bok i postępuj według 7 kroków podanych poniżej. Jedynym wyjątkiem wobec tego jest sytuacja, w której dziecko jest zbyt małe, aby sprawić mu lanie i dopiero uczy się znaczenia słowa „nie”. Robi się to przez mówienie słowa „nie” i uderzania wierzchu jego ręki – dziecko uczy się kojarzenia bólu ze słowem „nie”. Można to robić z dziećmi pomiędzy 9 a 18 miesiącem życia. Wobec dzieci starszych rozpocznij realizację 7 kroków podanych poniżej.

Moje dziecko nauczyło się znaczenia słowa „nie” bez konieczności kojarzenia tego wyrazu z bólem. Najwyraźniej jestem głupia albo nie kocham własnego dziecka, skoro wychowuję je wbrew zaleceniom „Mądrej miłości”. Bycie „głupim”, „niekochającym” rodzicem ma jednak tę zaletę, że nie trzeba zapamiętywać 5 zasad bicia ani 7 kroków lania.

III. Stosowanie lania jako metoda uczenia dyscypliny
Przechodzimy do szczegółowej instrukcji sprawiania lania, w której jednakże jest kilka nieścisłości.

Jak sprawić dziecku lanie?
1. Odejdź z dzieckiem w odosobnione miejsce, nie zawstydzaj go publicznie.

A bicie w odosobnieniu nie jest zawstydzające?

2. Zapytaj: „Jaka jest nasza reguła?” lub „Co tata (lub mama) mówił/a?”. Zanim zaczniesz korygowanie zachowania dziecka, powinieneś upewnić się, czy zrozumiało twoje polecenie.
3. Zapytaj: „Co zrobiłeś?”. Oceń, czy dziecko przyjęło osobistą odpowiedzialność za swoje działanie i wyznało, co zrobiło źle. To jest ważne.

Skoro można bić dziecko tylko wtedy, gdy już rozumie, a nawet potrafi przyjąć „osobistą odpowiedzialność”, nasuwa się pytanie – po co lanie? Skoro rozumie, to nie musi „kojarzyć” czegokolwiek z bólem. Wystarczy wyjaśnić.

4. Wyjaśnij, że kochasz je i dlatego chcesz poprawić jego zachowanie. Powiedz: „Kocham cię i chcę ci pomóc zrobić następnym razem to, co właściwe”.

Dzięki temu twoje dziecko nauczy się, że miłość wiąże się z bólem. Używając terminologii Chase, „skojarzy” miłość z bólem, gniewem i upokorzeniem.

5. Spraw dziecku lanie. Wymierz kilka bolesnych klapsów w pośladki. Gniewny, pełen wściekłości płacz dziecka powinien zmienić się w płacz łagodny, zawierający ton poddania się.

Skąd „gniewny i pełen wściekłości płacz”, skoro dziecko zrozumiało, że musi otrzymać lanie i przyjęło osobistą odpowiedzialność? I co z dziećmi, które zanoszą się płaczem aż do duszności? Tego autorka nie wyjaśnia. Według niej – i wszystkich innych autorów instrukcji bicia dzieci – lanie powinno trwać „aż do złamania woli” (co rozpoznaje się właśnie po zmianie charakteru płaczu). Czyli te „kilka” klapsów może czy wręcz musi zamienić się w „kilkanaście” w przypadku dzieci o silnej woli, którą trudno złamać.

6. Pociesz dziecko natychmiast po sprawieniu lania. Nie odrzucaj go. Trzymaj blisko siebie i zapewniaj o swojej miłości. Tylko ten rodzic, który sprawi lanie, powinien pocieszać dziecko.

To ważne! Przecież nie jesteś złym rodzicem, kochasz swoje dziecko, nie bijesz go, tylko dajesz klapsy, sprawiasz lanie. A że przy okazji uczysz, że można skrzywdzić kochaną osobę, i pomagasz dziecku na zawsze skojarzyć miłość z cierpieniem… Cóż, o tym Betty Chase nie pisze.

7. Jeżeli będzie to konieczne, niech dziecko w miarę możliwości naprawi szkodę lub zrekompensuje swoje zachowanie.

To po co właściwie było to lanie?

 

 

Anna Golus

FacebookTwitterBlipGoogle+WykopTumblrPrintEmailPodziel się